Skuteczny Adwokat
-
PRZEGLĄD MEDIÓW
-
27 stycznia 2012
Homoseksualizm a zoofilia
Wolno porównywać zachowania homoseksualne i zoofilskie, przynajmniej w publikacjach o charakterze satyrycznym, o ile nie dotyczy to konkretnych osób – wynika z czwartkowego orzeczenia stołecznego Sądu Okręgowego.
W czerwcu 2009 r. "Rzeczpospolita" opublikowała rysunek satyryczny autorstwa Andrzeja Krauze. Przedstawiający dwóch mężczyzn biorących ślub cywilny oraz trzeciego mężczyznę z kozą na sznurku, mówiącego do zwierzęcia: "Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub i zaraz potem my!". Dwie osoby fizyczne wspierane przez kilka organizacji reprezentujących środowiska gejowskie (m.in. Kampania Przeciw Homofobii i Stowarzyszenie Lambda) wystąpiło z powództwem w związku z rzekomym naruszeniem ich dóbr osobistych, żądając przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na cel społeczny.
"Przedmiotowy rysunek jest wulgarny w swojej wymowie poprzez porównanie intymnej relacji dwóch osób do zaburzenia preferencji seksualnych, jakim jest zoofilia" - wskazywał w pozwie pełnomocnik powodów mec. Jacek Świeca. Jego zdaniem "parodia bliskości dwóch dorosłych osób pozostających w intymnej relacji, ośmieszenie ich seksualności, która należy do szczególnie chronionej sfery życia intymnego, bez wątpienia odziera te osoby z ich godności".
Sąd nie zgodził się z tym zastrzeżeniami. - Uznanie danej wypowiedzi za oburzającą i nieakceptowalną nawet przez znaczną grupę społeczną nie wystarcza do zastosowania sankcji w postaci normy chroniącej dobra osobiste jednostki"– przedstawił ustne orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Andrzej Sterkowicz. Publikacje gazety musiałby "wyraźnie wskazywać" na osoby powodów, aby doszło do naruszenia ich dóbr. -Powodowie musieliby wykazać, że stali się ofiarą tych konkretnych publikacji; nie może być w tej sprawie, jako okoliczność decydująca, brana pod uwagę przesłanka wrażliwości – podkreślał sędzia
Wyrok nie jest prawomocny.
(ej)
-
Komentarz
-
Komentarze (0)







na Facebooku