Skuteczny Adwokat
-
PRZEGLĄD MEDIÓW
-
29 stycznia 2012
Miliony nie dla Cimoszewicz-Harlan
Tygodnik WPROST nie musi płacić 5 milionów dolarów za naruszenie dóbr Małgorzaty Cimoszewicz-Harlan, córki byłego premiera – orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie.
W 2005r. na łamach gazety ukazał się artykuł „Konspiracja Cimoszewiczów" autorstwa Jana Fijora opisujący rzekome nadużycia, jakich mieli dopuścić się sam ex-premier (wówczas kandydat na prezydenta RP), jego córka i amerykański zięć przy zakupie akcji PKN Orlen. Harlanowie pozwali czasopismo i jego wydawcę przed sąd cywilny w Karolinie Południowej, gdzie mieszkają, a następnie do sądu hrabstwa Cook pod Chicago, który wydał wyrok zaoczny. Ówczesny naczelny WPROST, Marek Król twierdzi, że ani o sprawie, ani tym bardziej o terminach rozpraw nie był powiadomiony. Amerykański wyrok opiewał na 1 mln dolarów odszkodowania dla małżeństwa Harlan oraz 4 mln dolarów odszkodowania karnego – czyli kategorię nieznaną polskiemu prawu cywilnemu.
Uznanie tego wyroku stało się przedmiotem postępowania w kraju. Ostatecznie stołeczny Sąd Apelacyjny (sygnatura akt: I ACZ 2059/11) stwierdził, że żądanie wykonania wyroku zgłoszone przez Cimoszewicz-Harlan jest nie do pogodzenia z polskim porządkiem prawnym. - Amerykański wyrok narusza przede wszystkim tzw. klauzulę porządku publicznego, a więc podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. Polskie prawo nie zna bowiem karnego odszkodowania, poza tym odszkodowanie ma naprawiać szkodę, ale nie może jej przekraczać, nie może wzbogacać powoda. Nie uzasadnione było też tak wysokie żądanie miliona zadośćuczynienia, w sytuacji, gdy najwyższe kwoty jakie zapadają w polskich sądach to ok. 100 tys. zł. I chociaż zadośćuczynienia nie na się wyważyć co do złotówki, jedno jest pewne: milion dolarów (750 tys. dla pani Cimoszewicz, i 250 dla jej męża) jest kwotą rażąco wygórowaną. Kwoty takie mają bowiem naprawiać krzywdę, a element karzący, dyscyplinujący jest tam zupełnie dodatkowy – stwierdziła w ustnym uzasadnieniu sędzia Barbara Trębska, podnosząc też, że amerykańskie wyroki obciążają uchybienia proceduralne, związane z niedoręczeniem w sposób prawidłowy zawiadomień dla pozwanego Króla. — Doręczenie w miejscu pracy musi wyraźnie wskazywać, że chodzi o taki rodzaj doręczenie, w tym wypadku wskazano zaś tyko adres pod którym pracował – podkreśliła sędzia Trębska.
Warto podkreślić, że choć wyrok nie będzie musiał zostać wykonany, to sam fakt, że przez ostatnie lata de facto obciążał WPROST miał wpływ na decyzję o sprzedaży pisma i znaczący spadek jego wartości. Zmiana zaś profilu gazety (zwłaszcza ideowego) po zmianie redaktora naczelnego (gdy Marka Króla zastąpił Tomasz Lis) doprowadziły do istotnego spadku jego sprzedaży.
(ej)
-
Komentarz
-
Komentarze (0)







na Facebooku