Skuteczny Adwokat
-
PRZEGLĄD MEDIÓW
-
23 stycznia 2012
Uważaj co piszesz (do ministerstwa)!
W skargach lepiej nie dawać upustu emocjom, nawet najbardziej uzasadnionym. Przekonał się o tym radca prawny Marek K. z Bielska-Białej.
W 2006 r. napisał on do ministerstwa sprawiedliwości podanie-skargę w sprawie niezgodności z prawem orzeczenia Sądu Najwyższego, przy czym opisując całą sytuację użył takich zwrotów jak „antykonstytucyjny skandal", „niezawisłość od rozumu", „dać kopniak na odczepne". Wytyczono mu za to postępowanie dyscyplinarne przed sądem dyscyplinarnym katowickiej Izby Radców Prawnych, w którym radcy wymierzono karę upomnienia za „naruszenie godności i powagi sądu”.
Prawnik odwołał się od tego orzeczenia do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, podnosząc, iż sąd pierwszej instancji niesłusznie uznał jego słowa za niestosowne, ponieważ nie były to sformułowania obraźliwe, tylko określenia, jakich używa się w mowie potocznej, zwykłe kolokwializmy.
WSD nie dał wiary tym wyjaśnieniom stwierdzając, że „zgodnie z art. 30 kodeksu etyki zawodowej radca prawny powinien dbać, aby jego zachowanie nie godziło w powagę sądu, oraz o to, aby jego wystąpienia nie naruszały godności osób uczestniczących w postępowaniu”.
Paradoksalnie, w tej sytuacji Marek K. zmuszony został złożyć kasację do... Sądu Najwyższego, którego powagę rzekomo naruszył. W sprawie sygn. akt.: SDI 33/11) radca w dalszym ciągu podtrzymywał, że nie popełnił przewinienia, natomiast w toku postępowania odwoławczego ograniczono jego prawo do obrony, ponieważ nie brał udziału w rozprawie odwoławczej, chociaż usprawiedliwił nieobecność i wnosił o jej odroczenie.
Rzecznik dyscyplinarny podkreślał, że zgodnie z procedurą jego obecność nie była obowiązkowa, zaś fakt niewyrażenia skruchy i nieprzyznania się do winy jest... okolicznością obciążającą. SN przychylił się do tej argumentacji.– Rozpoznanie sprawy pod nieobecność obwinionego nie oznaczało automatycznie naruszenia prawa do obrony – podkreślił sędzia Andrzej Siuchniński. Mógł przecież skorzystać z innych form prowadzenia obrony, np. wnosząc pisma procesowe czy poprzez udział obrońcy w rozprawie. Ponadto nieobecność radcy nie wpłynęła na rozstrzygnięcie sprawy, na treść orzeczenia.
Z kolei inkryminowane zwroty użyte w przedmiotowym piśmie uznano za „niemerytoryczne” i „emocjonalne”, a wręcz za „wyzwiska użyte celowo i z premedytacją”.
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy korporacje dyscyplinują swych członków za kilka słów prawdy o sądownictwie. Z jednej strony służy to umacnianiu kultury prawnej – bo w końcu sąd to nie magiel. Z drugiej jednak sprawia wrażenie tłumienia nawet uzasadnionej krytyki.
TAK
-
Komentarz
-
Komentarze (0)







na Facebooku